- Jak tam pierwszy dzień szkoły? - zapytał, jak gdyby nigdy nic, niewinnym tonem.
- Jak tam pierwszy dzień w szkole?! No sama nie wiem, poza tym, że siedzę z tobą na trzech przedmiotach, mamy kartkówkę z przyrody i w pierwszym dniu zarobiłam już karę, to najcudowniejszy dzień mojego życia! - odpowiedziałam sarkastycznym tonem.
W tej chwili zabrzmiał dzwonek, który miał za zadanie poinformować uczniów, że muszą ustawić się pod klasę. Ni stąd ni zowąd pojawił się profesor Nasty. Jęknęłam w duchu. Pewnie usłyszał moje krzyki. Zaczął bezdźwięcznie poruszać ustami, ponieważ, dzięki Bogu, zagłuszył go następny, jeszcze głośniejszy drugi dzwonek. Wesoła z tego, że nie usłyszałam jak polonista na nas nazwymyślał, weszłam do klasy razem z Erikiem.
- Jak wiecie - zaczął surowym tonem - jesteście tu za karygodne pożałowania. Za karę będziecie musieli...
Modliłam się żeby to było tylko przepisywanie zdań. W końcu byłam wzorową uczennicą, a przez tego głupka już pierwszego dnia zarobiłam karę w kozie.
- Zrobić prezentacje na temat... - w tym momencie podszedł do tablicy i napisał: „Kogo najbardziej nienawidzisz i dlaczego?” oraz „ Kogo najbardziej kochasz i z jakiego powodu?”
Zamurowało mnie. Co to, do diabła, miało być?
- Ma to być prezentacja komputerowa. Macie na to dwa tygodnie.
I wtedy jeszcze bardziej mnie zamurowało, na temat kogo nienawidzę miałam już kandydata ale kogo kocham...
Spojrzałam na Erika który uśmiechał się od ucha do ucha. Wolałam nie wiedzieć co mu chodzi po głowie.
- Resztę lekcji spędzicie na przepisywaniu zdania - znowu podszedł do tablicy, i napisał: „Nie będę zachowywać się niekulturalnie podczas lekcji ”.
Ciekawa byłam ile razy będzie kazał nam to przepisywać.
- Coś za długie to zdanie - wtrącił nonszalancko Erik. Myślałam że uduszę go gołymi rękami, czy on nie może się zastanowić zanim coś powie?!
- Dzięki tobie - zaczął rozzłoszczony polonista - przepiszecie to aż dwieście razy.
- Słucham?! - wrzasnęłam na całą klasę. - ale ja nic nie zrobiłam...to przecież on...to nie fair! - krzyknęłam oburzona tym brakiem zrozumienia.
- Hmm... - zamyślił się profesor Nasty - to może trzysta razy, za waszą arogancję? A może wolcie tysiąc?
- Dobra, dobra, przepraszam - burknęłam.
- No więc, licząc arogancję waszej dwójki... - tu spojrzał na każdego z osobna - no niech będzie pięćset. A, i zapominałem wam powiedzieć...Spotykamy się tu, codziennie przez tydzień.
I usiadł przy biurku. Jeszcze bardziej wściekła niż przedtem, poszłam do ostatniej ławki i wyjęłam kartkę. Westchnęłam w duchu i zaczęłam pisać: „Nie będę...”
- Evans! Gdzie ty siedzisz?! Wracaj mi tu zaraz do pierwszej ławki!
Spojrzałam ponad kartkę śledząc wzrokiem polonistę, który, jak się spodziewałam, pokazywał głową krzesło obok Erika.
- Ale...dlaczego? - pytam niewinnym tonem.
- A dlatego, że jeśli teraz nie będziecie zachowywać się kulturalnie
to na mojej lekcji będzie tak samo - wyszeptał ledwie słyszalnym
głosem. Powlekłam się do ławki w której siedział już rozpromieniony chłopak. Zaczęłam pisać: „Nie będę zachowywać się niekulturalnie podczas lekcji”
Kiedy szłam do domu z przystanku, dalej bolała mnie ręka. Rozmyślając o dzisiejszym dniu, potknęłam się i rozbiłam sobie kolano. Gorzej już być nie może. Myliłam się.
______________________________________
No i jest następny rozdział! Jak wam się podoba proszę o komentarze! ;-)
Bardzo fajnie piszesz, piszesz z pasją i to jest bardzo ważne! Ciekawy blog, będę wpadała częściej. Zauroczył mnie ten post <333 . WENY ŻYCZĘ! + http://kpopoweopowiadania.blogspot.com/2013/08/tao-spotkanie-na-plazy.html
OdpowiedzUsuń