poniedziałek, 16 września 2013

1. Pierwszy dzień



Następnego dnia wstałam wczesnym rankiem. Zaczynał się pierwszy dzień w szkole. Nie bałam się tego, nawet nie miałam nadziei że tym razem mnie polubią. Mama jak co roku życzyła powodzenia, a ja jak zawsze tylko przytaknęłam i wyszłam na podwórko. Wiał lekki wiatr ale było słonecznie, to właśnie było najważniejsze. Od mojego domu przystanek był oddalony o kilometr więc miałam czas na rozmyślenia. Wiedziałam że mnie nie polubią ale bardziej zamartwiałam się Andżeliką, czy pogodzi się ze mną następny raz czy może to już koniec? Miałam kiedyś przyjaciółki, w szóstej klasie, ale jedna była tak zazdrosna że zraniła mnie tym, kazała mi wybierać między ją a Andżeliką, gdy powiedziałam jej, że nie będę wybierać, bo obie lubię tak mocno że oddam za nie wszystko, po prostu...odeszła. To mnie nauczyło tego, że nawet jak przyjaciółka nie ma racji, lepiej nic nie mów, bo i ją stracisz. Gdy doszłam na przystanek zobaczyłam to, co widzę co rok, czyli tłum dzieciaków opowiadających gdzie były na swoich wakacjach. Nigdy jakoś nie miałam ochoty o tym mówić, bo po co.

 -Cześć, co tam na wakacjach? - usłyszałam znajomy, melodyjny głos.
-Cześć, u mnie nic ciekawego, a u ciebie coś nowego?- pytam.
 -Och... no wiesz, trochę się działo. - odpowiada jeszcze bardziej wesoło -Byłam na kolonii, w górach, nad jeziorem... no i u Stefana. -uśmiech na jej twarzy lekko się rozszerzył. Wiedziałam, co robić.
 -To gratuluję! Rozumiem, że związek kwitnie? - uśmiech spełzał z twarzy Angeliki. Nagle z zakrętu wyłonił się autobus. Wdzięczna Bogu za to, że nie musiałam rozmawiać o Stefanie z Angeliką, wsiadłam do autobusu. Nie rozmawiałyśmy aż do dojazdu do szkoły. Może w tym roku nie będzie tak źle, pomyślałam. Chyba Angela nie ma się za co na mnie obrazić. Prawda?



                                             * * * 


Zabrzmiał dzwonek zwiastujący początek pierwszych w tym roku lekcji. Poczłapałam do klasy i już miałam siadać, gdy pan powiedział nam:
 - Witajcie po wakacjach, kochani! Jestem waszym nowym profesorem, a za razem polonistą. Proszę was teraz, abyście podeszli do tablicy. - w tym momencie rozległ się szmer i dźwięk rozsuwanych krzeseł. Wszyscy zrobiliśmy to, co kazał nauczyciel.
- Dowson! - krzyknął bez zapowiedzi.
- T-tak? - zapytała przestraszona.
- Usiądź w trzeciej ławce od okna!
- Dobrze, proszę pana. - odpowiedziała nienaturalnie piskliwym głosem.
- Black! Usiądź z nią! W czwartej ławce usiądzie... - zaczął rozsadzać uczniów do ławek. Ciekawa byłam, z kim usiądę ja. W tłumie uczniów pod tablicą zauważyłam nowego chłopaka. O, nie! Pewnie kolejny głupi podrywacz! W przypływie złości, nieświadoma tego, co robię, mocno zacisnęłam pięści i tupnęłam nogą o ziemię.
- Co ty wyprawiasz? - wyrwał mnie z zamyślenia głos polonisty. 
- Co? Och... Przepraszam... - odpowiedziałam. Domyśliłam się, że z tym człowiekiem nie warto zadzierać. 
Dalej zaczął rozsadzać uczniów. Zbliżała się już do końca, gdy nagle...
- Evans! I ty, Night! Do ostatniej ławki od ściany! Migiem!
Jęknęłam w duchu. Dlaczego akurat musiał usiąść ze mną? Pewnie nie będzie mi dawał spokoju przez kolejne lekcje polskiego... 
- Idziesz? - usłyszałam głos niejakiego „ Erika ”.
- NIE - ODZYWAJ - SIĘ - DO - MNIE! - warknęłam.
- Evans, czy ty masz jakieś problemy psychiczne? Czemu się tak wydzierasz? Zostajesz po lekcjach! - usłyszałam polonistę.  
- Dobrze - odpowiedziałam jeszcze bardziej wkurzona.
 Erik zaśmiał się cicho.
- Co cię tak śmieszy? - warknął profesor.
- Nic.
- Nic, proszę pana - poprawił go.
- Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, polonisto.
- Wynocha do ławki! Zostajesz po lekcjach!
  No, nie! Tego już za wiele! Nie dość, że muszę siedzieć z nim w ławce, to jeszcze zostaję razem z nim w kozie! To nie fair! Muszę się natychmiast temu sprzeciwić! Już miałam otworzyć usta, już miałam wykrzyczeć wszystko, co mnie trapi, ale nagle zobaczyłam mordercze spojrzenie nauczyciela. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak głupio musiałam wyglądać, rozmyślając o Eriku. Chyba przewidział mój bunt.



                                              * * *


Reszta dnia upłynęła nie najgorzej. No, może poza tym, że na przyrodzie i plastyce siedzę z tym nowym, odrażającym chłopakiem. Ale to, co mnie najbardziej wkurzyło, to to, że babka od przyrody jutro robi nam kartkówkę! Muszę teraz wkuwać cały dzień, o ile Wenus jest bliżej niż Uran czy Neptun. Ale najgorsza jest ta koza, która odbędzie się za pięć minut.
______________________________________

Cześć, jak wam się podoba mój pierwszy blog? Mam nadzieję że dobrze wypadłam. Proszę o komentarze. :-)


  

7 komentarzy:

  1. Hej!
    Co do pierwszego rozdziału, wypadł ci całkiem nieźle, choć przyznam, że zauważyłam parę błędów:
    - po pierwsze, ortografia. Jest tam trochę błędów, typu zle. Popraw to, proszę.
    - znaki interpunkcyjne. Kiedy stawiasz przecinek, musisz go stawiać po wyrazie, bez spacji, tak jak ja teraz.
    - Jeżeli już piszesz tytuł pierwszego rozdziału, pisz go na samej górze, w tytule notki. Nie musisz pisać pod spodem ROZDZIAŁ PIERWSZY. To zupełnie niepotrzebne.
    - Kiedy piszesz dialogi, musisz po wypowiedzi każdej osoby oddzielać ENTEREM
    Masz napisane tak:

    -Cześć,u mnie nic ciekawego,a u ciebie coś nowego?- pytam. -Och no...trochę się działo.-odpowiada jeszcze bardziej wesoło. -Byłam na koloni,w górach,nad jeziorem...no i u Stefana. -uśmiech na jej twarzy lekko się rozszerzył.Wiedziałam co robić. -To gratuluję!Rozumiem że związek kwitnie?-uśmiech spełzał z twarzy Andżeliki.Nagle z zakrętu wyłonił się autobus,byłam wdzięczna Bogu.W autobusie nie rozmawialiśmy,właśnie zaczął się pierwszy dzień w nowej szkole,mam nadzieję że nie będzie aż tak zle.

    Powinno być tak:

    -Cześć,u mnie nic ciekawego,a u ciebie coś nowego?- pytam.
    -Och... no trochę się działo. - odpowiada jeszcze bardziej wesoło. -Byłam na koloni, w górach, nad jeziorem...no i u Stefana. -uśmiech na jej twarzy lekko się rozszerzył. Wiedziałam co robić.
    -To gratuluję!Rozumiem że związek kwitnie?
    Uśmiech spełzał z twarzy Andżeliki.Nagle z zakrętu wyłonił się autobus. Byłam wdzięczna Bogu. W autobusie nie rozmawiałyśmy,właśnie zaczął się pierwszy dzień w nowej szkole. Mam nadzieję że nie będzie aż tak źle.

    PS. Nie pisze się Jesika, tylko Jessica. Poza tym staraj się pisać jednym kolorem. Pisz wyśrodkowanym tekstem albo zwykłym, tak jak ja. Bardzo ciekawe pomysły, życzę weny ;D

    # Lily Evans #

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na początek, jest nieźle. Umiesz pisać, serio. (:
    Ale koleżanka z góry ma trochę racji.
    Są małe błędy ortograficzne i interpunkcyjne.
    A Andżelika piszę się Angelika. No chyba, że spolszczyłaś imię. (:
    Pozdrawiam i również życzę weny. (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie piszesz. Moge się założyć, że później ten chłopak i dziwczyna zakochają się w sobie:)I też zgadzam się z Lily. Przede wszystkim chodzi mi o te entery. Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie piszesz:)
    też pisałam podobnego bloga ale go usunełam bo już skonczyłam i mój nie był taki fajna jak twój :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jest źle :) A wygląd bloga świetny :**

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajne . tekst jest zrozumiały , z lekką nutką tajemniczości , super!
    http://psiapsychika.blog.onet.pl/ ( adres podaje żebyś wiedziała kim jestem )

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba. Jeden z moich ulubionych blogów, czekam na 3 rozdział. Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://oczywampira2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń